25 listopada 2005

# 165

Przede mną czterodniowy weekend, postanowiłam zużyć trochę zaległego urlopu i dla odmiany się wyspać. Spokój, cisza, będę robić wszystkie te rzeczy, które robię kiedy jestem sama, na przykład ścierając kurze, będę ostro baunsować po pokoju w rytm gorącego hitu sprzed lat Iniego Kamoze, z chustką na głowie i w samych majtkach, skacząc po łóżku, będę śpiewać...

No no we don't die
Yes we mul-ti-ply
Anyone test will hear the fat lady sing
Act like you know, Rico
I know what Bo don't know
Touch them up and go, uh-oh!
Ch-ch-chang chang

Here comes the hotstepper, murderer
I'm the lyrical gangster, murderer
Excuse me mister officer, murderer
Still love you like that, murderer

Będę przygotowywać sobie królewskie śniadanie, które zjem w łóżku, będę grać w Simsy albo, jako że już ostro wymiatam w Heroes of Might and Magic, złoję tyłek jakiś ziomalom Chaosu, to będą fantastyczne, długie cztery dni bez odbierania faksów i użerania się z ankieterami, przedstawicielami handlowymi i ruskim spamem oraz elektronicznymi propozycjami typu buy our penis extension.

Throw ya hands in the air!
Let me here you say OH YEAH!

Brak komentarzy: